• Wpisów:34
  • Średnio co: 19 godzin
  • Ostatni wpis:wczoraj, 20:30
  • Licznik odwiedzin:1 190 / 29 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Podobno najgorszy dzień tygodnia.

Bilans:
Śniadanie Po 9: banan+ 800 ml wody
Lunch Przed 14: sok jabłko/marchewka/imbir + słoiczek: gruszki+ słoiczek: mandarynki
Obiad około 17: sałatka z wodorostow+ kawałek vege sushi (niesurowe)
Przekąska O 19: mandarynki+ śliwki suszone
Możliwe, że zjem jeszcze gazpacho, nie planuję dzisiaj iść wcześnie spać, może obejrzę po raz setny "Amelię" i odzyskam wiarę w życie.

Kupiłam bilety na samolot i decyzja zapadła: WRACAM.
 

 
Miałam dziwne sny o lecie i małych zagubionych dziewczynkach. Podświadomość zawsze pomocna.

Udało mi się wypełnić moje postanowienia na ten tydzień (no, mniej więcej), dzisiaj rozpisuję nowe:
+wrócić do bilansów rozłożonych posiłkami (bez podjadania, prawdziwe posiłki, uff)
+zacząć pisać
+kontynuować pozytywne aktywności każdego dnia
+robić ćwiczenia dla przyjemności (też trudne, zwykle nawet nie zauważając kiedy zaczynam myśleć o sobie negatywnie, albo o spalonych kaloriach)



Mam już ponad 1000 odwiedzin na blogu, dziękuję Wam bardzo <3
  • awatar Ace: Bardzo w Ciebie wierzę.
  • awatar jamnick: "Już się nie ważę obsesyjnie, już nie liczę kalorii. Chcę naprawdę wyzdrowieć z zaburzeń odżywiania i depresji. Chcę kochać siebie." Uderzyło mnie to tak bardzo pozytywnie, zaskoczyło mnie, tak, zaskoczyło (tym razem -stety, nie niestety!) i nie wiem po prostu co napisać. Idź przed siebie z tym postanowieniem. Idź przed siebie jaką jesteś. Dziewczyno, idź przed siebie.
  • awatar mniejkilo: Jak zawsze kibicuję
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzień zaczął się nienajlepiej (spóźnienie do pracy, w tejże pracy opiernicz, nieoczekiwany okres- ucieszyłam się jednak, że dostałam go kiedyś w ogóle)...No i to, że pracowałam w sobotę, kiedy zwykle mam wolne weekendy. Ale przetrwałam. Z pracy odebrała mnie siostra ze swoim mężem i pojechaliśmy współnie na zakupy.

bilans miłych rzeczy:
+kupiłam sobie piżamkę (rozmiar S), cieplutkie skarpetki z włókien bambusowych, najpiękniej pachnącą świeczkę i drewnianą misę, więc będę miała w czym robić zdrowe jedzonko
+spędziłam miły czas z najbliższymi i faktycznie czułam się jak z rodziną
+chodziłam po mieście ubrana w koc i kapelusz czarownicy i czułam się pewna siebie

Mieszkam z moją siostrą i szwagrem już od kilku miesięcy, powoli powinnam zacząć się zbierać. Niby nie muszę, ale myślałam o tym, żeby spędzić czas z matką i ojcem...tylko nie wiem czy to nie jest kuszenie losu i mojej psychiki, która teraz jest w miarę stabilna.
Nie wychodzi mi moje postanowienie "nie skubania", cały czas czuję, że nie mogę jeść niektórych posiłków,ale mój mózg uważa, że skubanie to co innego. Więc zamiast z czystym sumieniem zjeść sałatkę powiedzmy o 20, to podskubuję i w efekcie nie jestem ani najedzona ani spokojna. Eh. Długa droga przede mną. Ale nie poddaję się Bardzo dziękuję Wam za wsparcie, wiele to dla mnie znaczy :>

Wiem, że to dziecinne, ale wraz ze zbliżającym się Halloween/Samhain wraca mój sentyment do Harry'ego Pottera :3 Oglądałam, czytałam tysiąc razy, włącznie z wywiadami i teoriami fanów. I wciąż mam konto na Pottermore, a w 2018 idę do kina na Fantastic Beats and Where To Find them (część 2). Taki mały fakt o mnie.
 

 
5 dzień na surowo
Zdałam sobie sprawę, że nie wiem co napisać, jeśli nie zaczynam od bilansu. Może tak:

Bilans miłych rzeczy, które dla siebie zrobiłam:
+zrobiłam sobie "dzień spa" (obłożyłam się różnymi dziwnywmi substancjami i wyglądałam osobliwie, za to skóra i włosy po tym *.*)
+znalazłam interesujący film, któremu poświęcę mój dzisiejszy wieczór ("Joe Black" )
+zrobiłam ćwiczenia baletowe przed lustrem nie pozwalając sobie na negatywne myśli

Hm, trochę mało. Nie wiem właściwie, co można robić, zwykle jak chciałam się "wynagrodzić" to coś jadłam, a wiadomo jak to się kończyło. Czuję się żałosna pisząc Wam takie rzeczy, prawda jest taka że czuję się okropna, brzydka i gruba, szczególnie, jak patrzę na Wasze małe bilanse i spadające kilogramy. Nie sądziłam, że to takie trudne... zawsze byłam inna od pozostałych dzieci w szkole, ale nigdy nie czułam się z tego powodu gorsza, wręcz przeciwnie, myślę że na wspomnieniach ze szkoły podstawowej wyrósł mój narcyzm i egoizm. Powtarzam sobie, że akceptacja siebie to nic złego, ale sama siebie nie słucham.


Lubię hoe tips, zawsze mają paskudne tło i natłok emotikon, i poprawiają mi nastrój. W ogóle lubię moje pokolenie mimo wszystko, to chyba nie jest zbyt popularna opinia.
xBonum Corporis
 

 
4 dzień na surowo
Bilans:
Około 10+słoiczek: figa, truskawki, winogrona
Przekąska: banan
Lunch po 13+ sok super kale, 2 banany, słoiczek: marchewka, jabłko
Po powrocie do domu: kilka winogron i truskawek, 2 daktyle (podczas meal prepu)
Trochę sałatki
+ czekoladowe smoothie (2 płaskie łyżeczki chia, banan, łyżka kakao, trochę cynamonu i kurkumy, 2 daktyle)

Zjadłam dzisiaj aż 4 banany, trochę mnie to przeraża. Liczby roją mi się w głowie.

Mam nowe postanowienia:
*nie jeść podczas meal prepu, bo nie jestem wtedy głodna tylko jem z przyzwyczajenia, a to sprawia że się źle czuję (generalnie nie "skubać", za bardzo przypomina to początki napadu)
*nie pisać bilansów do końca tygodnia (nie tylko tutaj, ale też nie pisać na skrawkach papieru, messengerze, notatkach itp.)
*codziennie zrobić dla siebie coś dobrego (na przykład pozwolić sobie na dłuższe spanie albo cieplutką kąpiel, albo obejrzenie odcinka serialu)

Mam problem ze zrobieniem dla siebie czegoś miłego, działa zasada "wszystko albo nic", tak samo jak z jedzeniem. Zamiast obejrzeć jeden odcinek, byłam osobą która zamykała się w ciemnym pokoju, najczęściej ubrana w coś obrzydliwego, tracąc czas na oglądanie SEZONU serialu, tylko po to żeby czas przeminął.
  • awatar mniejkilo: Trzymam kciuki za uwolnienie się od destrukcyjnych przyzwyczajeń. Zasługujesz na same miłe rzeczy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
3 dzień na surowo
Bilans:
O 13 +smoothie (banan, mały grejpfrut, borówki)+ słoiczek: pietruszka,2 małe gruszki, marchewka
+moja siostra poczęstowała mnie wegańskim wrapem, zjadłam trochę warzyw ze środka.
+około 15: sok jablko/marchewka/imbir+ gruszka i kilka marchewek
+o 18: owoce podczas meal prepu (truskawki, winogrona, 2 świeże daktyle)+ sałatka: zielenina, pietruszka, brokuł, pomidory, ogórki, pół awokado

I tyle. Udało mi się to wszystko zjeść w ciągu 5 godzin, woow. Czuję się bardzo najedzona i znowu sobie powtarzam, że to dobrze. Boję się, że tyję, tyję, tyję, tyję. Dzisiaj ciężko mi patrzeć w lustro. Zasłoniłam je szlafrokiem, siebie zasłoniłam koszulą i kocykiem, wezmę książkę i zapomnę, że jestem sobą, a jutro będzie już lepiej.

I tęsknię za moim (nie)znajomym.
  • awatar Ace: Jesteś niesamowicie silna. Podziwiam.
  • awatar mniejkilo: Dziś też jest dobrze! A jutro będzie jeszcze lepiej. Nie daj się głosom w głowie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Co się stało z Sakebi?
  • awatar Pretensja: No akurat się nie roztyłam,jestem tu :v Myślałam,że wpis o nowym blogu się dodał wcześniej,ale jak widać nie.
  • awatar Gość: Jak co się stało, zgorzkniała, roztyła się norma.
  • awatar mniejkilo: Szkoda, że ludzie zostawiają blogi albo je kasują bez słowa. Oczywiście nikt się nie musi tłumaczyć ale my późnie się martwimy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
2 dzień na surowo
Bilans:
+śniadanie o 9: słoiczek marchewka+jabłko+woda z bazylią i ogórkiem
+lunch przed 13: trochę soku "super kale"+ słoiczek figa+truskawki+pomarańcza
+obiad przed 16: sok (jabłko+imbir+marchew)+ sałatka: szpinak+awokado+pesto+edamame+pomidorki+ogórki+orzeszki piniowe+sok z cytryny
+po powrocie do domu: jedzenie podczas meal prepu (robiłam dip ze szczypiorku) + lody kawowo-czekoladowe

Czuję się naprawdę dobrze, ale nie czuję głodu i przez to trochę czuję jakbym zawalała, bo przecież kiedy nie czuję głodu= jadłam= tyję. Staram się odzwyczaić od tego myślenia. Jem, więc żyję. Nie czuję głodu, bo jem wartościowe pożywienie, które daje mi energię, żeby iść naprzód. Powtórz.

Miałam dzisiaj miły dzień w pracy Co prawda długi, ale przynajmniej więcej zarobię, prawda? Mój manager zaczął się do mnie zwracać per "princess" albo "your highness" i to jest super słodkie, bo robi to w taki miły sposób i to po prostu robi mi dzień jak się z nim widzę

Miłego wieczora
x Bonum Corporis

ps. Cieszę się, że Wam się spodobały moje wypociny xd
  • awatar Vil.: Lody kawowo czekoladowe♥ Co to za cudo?
  • awatar mniejkilo: A z surową dietą to miałam kilka podejść po tygodniu. Może coś robiłam źle, ale czułam się fatalnie. Zmęczenie i okropny ból głowy. I ja ciągle byłam głodna. To było na początku mojej przygodu z weganizmem. Jadłam głównie owoce, smoothies, piłam soki (jak jadłam gotowane to też tych owoców było dużo). W krótkim czasie pogorszył mi się stan zębów, ale mam je kiepskie po przejściach z ed. Na dodatek z perspektywy czasu wiem, że to były kolejne ograniczenia jedzenia związane z moją chorobą. U mnie to się nie sprawdziło, ale jest masa osób, którym to służy. Obserwuj swój organizm. Jeśli czujesz się dobrze, to znak, że idzesz we właściwym kierunku.
  • awatar mniejkilo: No jasne, że to jest zły tok myślenia. Jesz bardzo wartościowo, oby tak dalej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
1 dzień na surowo
Bilans:
+ przed 16:
Słoiczek marchewka+ jabłko
Słoiczek gruszka, figa, truskawki
Woda z truskawkami i bazylią (z której zjadłam też truskawki)
Po powrocie do domu:
+2 figi, paczka winogron (ok 400g)
+kilka kawałków warzyw podczas mealprepu
+ lody malinowo-mango(we?) (2 banany zmiksowane z mrożonym mango i szklanką malin)+ lody czekoladowo-kawowe (2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej zmiksowane z łyżką kakao i 2 bananami)

Oczywiście nie zjadłam całych tych lodów, ok. 1/3 tego co przygotowałam. Postanowiłam spróbować jeść na surowo w 100%. No i zobaczymy. Jak na razie wiem, że pomaga mi to kontrolować kompulsy, a to jest najważniejsze.

Nagle zdałam sobie sprawę z tego, ile myślałam o jedzeniu, ile czasu spędzałam na liczeniu i planowaniu. Czuję potrzebę wypełnienia swojego czasu czymś pięknym i kreatywnym.... Może wrócę do pisania. Albo nauczę się fizyki kwantowej.
Jest tyle możliwości, że czuję się onieśmielona.


x Bonum Corporis
  • awatar mniejkilo: Ale pysznie. Ja próbowałam jeść surowo, ale mi to kompletnie nie służyło. Jeśli u Ciebie pomaga to wygrać z napadami, to super.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie wiem co mam zrobić z moją przyszłością, cała rodzina oczekuje, że pójdę na studia. I nie jest to wcale zły pomysł, ale poszłabym na uni tylko w celach towarzyskich, bo w naukę tam zbytnio nie wierzę. Raczej uczyłabym się jak Will z "buntownika z wyboru", bo po prostu uwielbiam się uczyć. Marzy mi się dzielenie mieszkania z przyjaciółmi i wspólne pochłanianie książek na dywanie salonu. Nasz stolik kawowy byłby niezdatny dla gości, bo byłby zawalony notatkami i kubkami po czerwonej herbacie i London fog, jak również rysunkami z budowy roślin i wywodami na temat fizyki kwantowej (JESZCZE nic nie wiem o fizyce kwantowej, ale wydaje się być fascynująca). Jedyny fotel byłby okupowany przez naszego kota, który bezwstydnie znaczyłby swoje terytorium sierścią. Moglibyśmy wymieniać się ciekawostkami i wspólnie palić papierosy, moglibyśmy tworzyć fantastyczne teorie i idee, moglibyśmy czytać poezję i razem tańczyć, oglądać dobre filmy i być młodzi. I moglibyśmy przysiądz sobie, że zawsze zostaniemy razem, jak w tajnym stowarzyszeniu.
Moja wyobraźnia produkuje nadmiar marzeń nie do spełnienia, może zostanę pisarką i przeleję tęsknoty za nieistniejącymi ludźmi na innych.
 

 
Moje bilanse z dwóch ostatnich dni:
Piątek:
+sok "super kale" i banan
+miseczka owoców (3 mandarynki, borówki i truskawki) z cynamonem

Sobota:
+miseczka owoców (figa, gruszka, jabłko, różowa śliwka) z sokiem z cytryny i cynamonem
+surowa kolba kukurydzy, kilka winogron, marchewki
+garść borówek
+6 falafeli, trochę wegańskiego pesto i sałatka podczas meal prepu
+wegańskie leczo z kaszą (niestety kupne)+ 3 ciasteczka+ trochę soku pomarańczowego

Ostatni posiłek zjadłam u koleżanki, która zaprosiła mnie na wieczór. Bardzo się starałam po prostu dobrze bawić i nie przejmowac się ciasteczkami i wiecie co... udało mi się Naprawdę! Nie miałam wyrzutów sumienia, to było niesamowite. Mój mózg oczywiście kalkulował kalorie z ciastek i leczo, ale oparłam się sprawdzeniu na opakowaniu ile to miało kcal.
Od kilku dni się nie ważyłam i jest to równocześnie przyjemne i starszne. Boję się, że przytyłam. Mam wrażenie, że kostki na rękach obrastają mi tłuszczem. Kiedy się odchudzałam lubiłam dotykać tych kostek, kiedy czułam się głodna...

Miałam bardzo produktywny poranek: byłam już na spacerze, umyłam okna, wykąpałam się, zaraz lecę na pocztę, a potem będę robić czekoladowe "energy balls".

Bardzo dziękuję Wam za wsparcie, prawdę mówiąc myślałam, że dostanę trochę hejtu, ale to widocznie też tylko w mojej głowie.
Trzymajcie się!

xBonum Corporis
  • awatar mniejkilo: Fajnie, że pokonujesz swoje lęki. Trzymam kciuki żeby motywacja Cię nie opuściła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witajcie, zniknęłam na kilka dni. Przemyślałam parę spraw. I oto jestem.

Nie zdziwię się jeśli większość z Was przestanie obserwować moje wpisy, bo będą sprzeczne z tym jakie są Wasze cele i przekonania. I to jest w porządku. Jeśli zdecydujesz się nie czytać dalej, to wiedz, że życzę Ci wszystkiego co najlepsze.


Zaczynam od akceptacji. Akceptuję to, że nie jestem piękna, że nie jestem szczupła, że spędziłam 6 lat w depresji i na myślach o odchudzaniu. To właśnie moje życie. I akceptuję to, nie dlatego tylko, że takie są fakty, ale dlatego, że bez tego nie byłabym tutaj. Zmieniająca się, ponosząca odpowiedzialność za siebie i silna.
Przypomina mi się ustępek z książki "motylki" Louise Halse Anderson, kiedy główna bohaterka Lia idzie na hospitalizację i decyduje się walczyć z anoreksją:

"Przędę, tkam i dziergam słowa i wizje, aż w końcu życie zaczyna nabierac kształtów. Nie ma magicznego lekarstwa, to nie zniknie na zawsze. Są tylko małe kroki w górę; łatwiejszy dzień, niespodziewany śmiech, lustro, które już nie jest ważne."

Właśnie te małe kroki w górę są najważniejsze. Koniec z wagą, koniec z liczeniem kalorii (chociaż pojawiają się w głowie, kiedy patrzę na jedzenie). Koniec z objadaniem się, koniec ze zmuszaniem do głodówek "za karę".

Chcę wsłuchać się w moje ciało po raz pierwszy w życiu i znaleźć prawdziwy głód, który mogę zaspokoić bez wyrzutów sumienia.
Naprawdę nie pamiętam żebym robiła to kiedykolwiek wcześniej. Myśl o jedzeniu kiedy jest się głodnym i przestawaniu po nasyceniu wydaje się być abstrakcyjna. Wiem, że kiedyś tak było za moich elfio-dziecięcych czasów, ale nie mogę sobie przypomnieć co myślała ta dziewczynka. Chyba po prostu żyła.

To będzie prawdopodobnie najcięższa walka jaką ze sobą stoczę. Nie, błąd: To będzie najtrudniejsza walka jaką stoczę z chorobą, po to żeby odzyskać siebie.

x Bonum Corporis
  • awatar Sakebi: Super! Powodzenia ❤❤
  • awatar mniejkilo: Powodzenia i gratuluję takiej decyzji. Jeśli będziesz tutaj dalej pisać ja chętnie poczytam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar mniejkilo: Dokładnie tak. Choć ja ciągle czekam na ten przełom, mam nadzieję, że to kiedyś nastąpi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Bilans <okno żywieniowe od 12>
+ słoiczek owoców o 12 (pół mango, kilka czereśni, jabłko=150)
+ o 15 pół wrapa z falafelem (300)-siostra mi kupiła
+sałatka z zieleniny, pietruszki, pomidorów, dyni piżmowej, ogórków i papryki(nl) z awokado (230)
+ marchewki (nl)+ 3 mandarynki (100)
+nie wykluczam soku buraczkowego (nl)

780

Uspokaja mnie zapach mandarynek i pomarańczy (i automatycznie myślę o Grechucie), ma w sobie coś nostalgicznego, krztynę świąt bożonarodzeniowych. Znowu robię się sentymentalna i dobrze mi z tym.
Chciałabym mieć świecę, która pachniałaby jak październik...

Wiem, że rzadko kiedy słucha się muzyki wstawianej do postów, *ale posłuchajcie tej *, nie pożałujecie
  • awatar Ace: Prześlicznie. Dzisiaj jest niesamowicie nostalgicznie...
  • awatar mniejkilo: Ładnie z kaloriami i przede wszystkim zdrowo. Trzymaj tak dalej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bilans <okno żywieniowe od 12 do 18>
+świeży sok z jabłek, marchewek i imbiru (180)
+słoiczek owoców (pół granatu, pół pomarańczy, pół jabłka= 125)
+duza kawa z mlekiem sojowym (200)
+marchewki i kilka pomidorków koktajlowych (nl)
+świeża figa (50)
+trochę owoców podczas meal prepu (120?)
675

Niepicie kawy wychodzi mi średnio, pewnie dlatego że pracuję w kawiarni poczyniłam za to postęp i przygotowałam sobie lunche na ten tydzien- więc nie kupuję na mieście. Dobrze się czuję jedząc na surowo, pewnie dlatego, że surowe warzywa i owoce mają więcej wody, a przez to także większą objętość. Myślę nad kupieniem sobie planu treningowego, ale to zobaczę później. Narazie trzymam się dobrze psychicznie i fizycznie i mam nadzieję, że dalej tak będzie <3
 

 
Nie poszłam dzisiaj do pracy, o 5 rano byłam jeszcze w łazience, czyszcząc swoje wnętrze.

Bilans:
<okno żywieniowe od 12 do 16>
+ kilka rzodkiewek (nl)
+ 2 jabłka (100)
+smoothie z dwóch bananów (240), szpinaku (nl) i ananasa (80)(=320)
+marchewki (nl)
+sałatka ze szpinaku, ogórków, pomidorów (nl)
= 420

Nie wiem czy dam radę zrobić dzisiaj ćwiczenia, na pewno pójdę na spacer, bo już nie mogę wytrzymać sama ze sobą,a jutro muszę wracać do pracy.
 

 
Zjedzone: ponad 11000= ok. 1500 dziennie
Ćwiczenia: 3400= mniej niż 500 dziennie
Zaliczone 2x 24 godziny głodówki
Zaliczone: czerwona herbata

Nawet nie mam słów na to co robiłam w ten weekend. Jestem bardziej wykończona niż po tygodniu pracy. Mam wrażenie, ze brzuch mi pęka. Idę dzisiaj na spacer, muszę się uspokoić, bo mam ochotę krzyczeć.
Poobdzierałam paznokcie i skórę, cała jestem zepsuta i moje wnętrzności są rozlazłe.
Dzisiaj już tylko woda. Plany na ten tydzień (09.10-15.10):
> nie jeść nic przed pracą
> zrobić przynajmniej 800 skakanki dziennie (albo długi spacer/edit/)
> zrobić dwie głodówki 20-godzinne
> utrzymać picie czerwonej herbaty
> nie jeść nic gotowanego (surowa dieta)
> jeść tylko kiedy będę głodna (chyba najtrudniejsze żeby to rozpoznać)

Zobaczymy jak wyjdzie. Wiecie co sobie mówię żeby utrzymać się przy życiu? Że jeśli umrę to nie doświadczę już niczego lepszego. Moje życie skończyłoby się żałośnie,a próżność i wrodzony(a może nabyty?)dramatyzm mi na to nie pozwala.
Chcę żyć, naprawdę żyć, chcę biegać rano po lesie i całować się z chłopcami, którzy będą mnie pragnąć, i chcę grać na pianinie i tańczyć do rana.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zadzwoniłam dzisiaj do Ojca. Czasami zastanawiam się dlaczego to sobie robię. Wracam do tego co było, mimo, że wiem ile mnie to kosztuje. Ale nie mam zamiaru go tam zostawić. Nieważne, że nigdy tak naprawdę nie był dla mnie rodzicem, nieważne, że całą rodzina się na niego wypięła... nie mówię, że niesłusznie. Nie bronię go, nie wybaczam i nie usprawiedliwiam. Ale jeśli jest dla niego jeszcze jakaś szansa to mam zamiar to wykorzystać. Oczywiście płakałam i dalej płączę. I jadłam też. Nawet nie wstawiam bilansu, podsumowanie tygodnia to będzie jakaś porażka. W ogóle czuję, że cała jestem porażką, 2 lata spędzone na oddziale psychiatrycznym, a ja i tak mam ochotę się zabić. Albo zniknąć. Albo żeby samochód nie zatrzymał się przede mną na drodze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
O 9: bajgiel/bagel z avocado (440)+ sok "super kale" (160)+ sporo kawy z mlekiem sojowym (40)
O 13:30= zupa pomidorowa (100)
o 16: sałatka z falafelami i kaszą (450)
O 18: 10 suszonych sliwek (190)+ garść migdałów (170)+ marchewka(nl) z masłem orzechowym (180)
1730

Cały dzień dzisiaj żywiłam się na mieście, także takie są efekty. Niedługo będę nie tylko gruba, ale też totalnie spłukana. Mam wolny weekend, mam nadzieję, że moja choroba będzie na tyle przekonywująca że rodzina zostawi mnie w spokoju i pojadą sami.
Ha! Pewnie myślicie że się dołuję, że tyle zjadłam, ale wcale nie- planuję głodówkę aż do niedzieli i czuję się dobrze z tym co dziś zjadłam. Nie mogę się doczekać poniedziałkowego ważenia

Dodam pewne wyjaśnienie- nie należę do ruchu pro ana i nigdy nie chcę należeć. Natomiast fascynuje mnie zdrowotny wymiar głodówki i styl życia bez jedzenia. To że nienawidzę siebie ma więcej wspólnego z depresją niż anoreksją czy bulimią. Moje zaburzenie odżywiania to kompulsy. W moich tagach nie znajdziecie "anoreksji", raczej "zdrowie" i "intermittent fasting". Aha, rzucam mojego "znajomego". I kawę.
  • awatar to the bones ♥: moze i duzo kcal ale zdrowo
  • awatar Ace: Czasem trzeba. Podziwiam, jak zdrowo <3
  • awatar Dysocjacja: I tak wyszło dzisiaj super. Najważniejsze, żeby było zdrowo, te kalorie już można sobie odpuścić. Oszczędzaj się na głodówce, bo w połączeniu z chorobą może dać niezbyt miły efekt. Ale ufam, że wiesz, co robisz. Trzymaj się :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
+przed śniadaniem: woda z marakują (nl)
+o 10: 3 łyżki płatków owsianych (120)+ banan (80)+ 300 g jogurtu naturalnego sojowego (150)+ łyżka masła orzechowego (90) z kurkumą i cynamonem(nl) = 440



+marchewki (nl) z hummusem (180)
+gruszka (60)
+dodatkowa porcja jogurtu (100) i masła orzechowego (120)
+sałatka ze szpinaku, pietruszki, pomidorów, ogórków(nl) + gotowana fasolka (nl)+ 3 falafele (180)
+2 kostki gorzkiej czekolady (110)+ trochę rodzynek (30?)
+trochę ryżu jaśminowego (50)
=1270

Ćwiczenia edit: 1200 skakanki

Czuję się okropnie. Chciałam spróbować jeść "normalnie", ale skończyło się tak że po prostu jadłam bez sensu. To chyba nie na to czas. I wcale nie mam energii do ćwiczeń, wręcz przeciwnie, czuję się słaba i ciężka. Dzisiaj oczywiście już nic nie zjem, ale nie wiem jak z ćwiczeniami a raczej wiem, że niedobrze. Boję się, że nie dam rady osiągnąć mojego tygodniowego celu,a w dodatku moja rodzina planuje wyjazd na weekend.

Mieliście tak kiedyś, że za wszelką cenę staraliście się utrzymać z kimś znajomość? Że zawsze pierwsi zaczynaliście konwersację? Albo staraliście się ją utrzymać pytaniami, na które dostawialiście zdawkowe odpowiedzi? Już nie wiem co mam zrobić. Miałam być zimna i opanowana, ale On chyba coś we mnie zepsuł i sobie poszedł. Albo może to ja jak zwykle za wiele sobie wyobrażam, bo przecież ludziom nie zależy. Przynajmniej nie na mnie.

Bardzo dziękuję Wam za wczorajsze komentarze, jesteście najmilsi :3 (chociaż nie wiem jak ja mogę kogoś motywować)
  • awatar Nuteliaஐ: nie trzymaj nikogo na siłę.. jeśli ktoś chce to zostanie i ten ktoś będzie tego wart:)
  • awatar Erinxx: 1200kcal to i tak malo skarbie. Tak, mam tak i coraz częściej zdaje sobie sprawe ze pora to skonczyc
  • awatar Ace: Moim zdaniem jest ślicznie. Ja w takich sytuacjach zawsze odpuszczałem. Czasem nie warto niestety. I chęciami tylko z jednej strony bardzo ciężko jest cokolwiek zdziałać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bilans:
+duża sałatka o 15:30= szpinak, natka pietruszki, pomidorki, brokuł, ogórek, rzodkiewki (nl)+ 4 falafele (240)+ psik oliwy (10?)+ 4 młode ziemniaki (140)
(porcja rozłożona na dwa razy, bo za jednym nie dałam rady )
+o 19:30: marchewki (nl) z hummusem (80)

470

Mam dwie dobre wiadomości:
1. udało mi się zmieścić w jeansy, które ostatnio "zrobiły się" alarmująco małe (nie mogłam się w nich nawet dopiąć)
2. zrobiłam wczoraj 1200 skakanki :>

Oprócz tego- jutro mam wolne. Dlatego, że troszkę choruję, ale zawsze lepiej odpocząć w domu niż się męczyć w pracy.

Chciałabym jeść codziennie jeden satysfakcjonujący posiłek bez liczenia kalorii- i to nie jakąś pizzę czy napad na chipsy, tylko coś dobrego, jak miseczka granoli z bananami i masłem orzechowym albo domową zupę krem. Chicałabym móc się nie przejmować, ale czuję, że jestem na to za słaba i że na to nie zasługuję i że jak tylko zaczęłabym tak robić to wszystko bym zepsuła. Nie chcę się czuć gruba, już nawet wolałabym być 10 kg cięższa i czuć się ze sobą dobrze niż czuć się... tak jak się czuję.
"TO NIE JESTEM JA" mam ochotę to krzyczeć za każdym razem gdy dostrzegę swoje odbicie w lustrze. Najgorsze są zdjęcia,bo historii nie da się zmienić. W czyjejś pamięci zawsze będę "tą grubą" i to jest przybijające.

Chciałabym Wam powiedzieć dzisiaj coś motywującego, ale jakoś niewiele mam w sobie co mogłabym Wam dać. I chyba w ogóle nie mam w sobie dobrych rzeczy albo chociaż wartych podzielenia się, więc mam tylko nadzieję, że przynajmniej u Was jest lepiej.

Trzymajcie się x
  • awatar to the bones ♥: Wracaj do zdrowia;* bilanse masz cudne
  • awatar Ace: Doskonale wiem, jak się czujesz. Maleńko, uważaj na siebie. Jesteś przecudowną osobą.
  • awatar Dysocjacja: Czuję podobnie. Bardzo trafnie ujęłaś sytuację z tymi zdjęciami...ja bym dodała jedynie jeszcze, że na przeszłość nie mamy wpływu, ale przyszłość jest w naszych rękach. Ot, żeby było bardziej motywująco :) Trzymaj się, dla mnie i tak już jesteś dużą motywacją, nawet bez słów wsparcia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bilans:
+przed pracą: woda z marakują (nl) + suszone śliwki do końca (135)
+śniadanie o 9:30: mały jogurt sojowy (170)+ marchewki (nl)+ trochę kawy z mlekiem sojowym (35?)
+o 13: zupa pomidorowa (100) z kaszą (90?)
+o 16:30: sałatka z awokado (450)

960
+ chyba 5 tabletek na gardło

Głodówka dzisiaj od 16:30 do jutra, też do 16:30 jeśli dobrze pójdzie, ale jak zjem godzinę wcześniej to też będzie okej. Niestety żadnych ćwiczeń jeszcze nie robiłam, dalej siedzę w pracy. Postaram się zrobić przynajmniej 500 jak tylko wrócę do domu.

Dzisiaj kaloryczne niby okej, ale nie czuję się dobrze z tym co zjadłam. Podoba mi się bycie "czystą" kiedy jestem w pracy, nie tylko mam dużo energii ale też nie marnuję czasu na przerwach na bezsensowne mielenie. Zastanawiam się nad wprowadzeniem tzw. Okna żywieniowego. Właściwie to moje głodówki 24-godzinne to już jest jakiś sposób intermmitent fasting, ale mam ochotę na więcej. Mogłabym nie jeść niczego aż do drugiej przerwy- powiedzmy do 13 i kończyć okno o 19. Próbowaliście kiedyś czegoś takiego?
 

 
Bilans:
+posiłek tuż przed 16: mały banan (70)+ 5 orzechów nerkowca (75)+ pół sałatki na bazie kaszy z awokado (225)
+Później: druga część sałatki(225) z dodatkiem szpinaku
+Przekąska: kilka słupków marchewek (nl)+ pomidorki koktajlowe(nl)
695

+kilka gum miętowych
+2 pastylki różanego cholinexu

Ćwiczenia:
-1000 skakanki

Czuję się chora, głowa mi dosłownie pęka. Skakanie na skakance odczuwam jakbym blendowała sobie mózg.
Ale... dobra wiadomość! Kiedyś byłam w stanie zjeść taką sałatkę za jednym razem- dzisiaj musiałam ją rozłożyć na dwie porcje, żeby ją zmieścić

Kupiłam baterie do wagi,także w przyszłym tygodniu będę mogła wstawić jaki progress udało mi się poczynić. Wprawdzie widzę po swoim brzuchu, że jest lepiej,a przede wszystkim czuję się lżej, ale zobaczenie tego na wadze to dodatkowa motywacja. Szkoda tylko, że nie ogarnęłam się wcześniej. Mogłabym być o wiele szczęśliwsza i nie odtrąciłabym chłopca na którym mi zależało. No ale. Taki lajf
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zwykle w podsumowaniu tygodnia pisałam jak zmieniła się waga i wymiary, ale nie mam baterii do wagi ani centymetra.
Zjedzone: 5550 kcal= około 795 kcal dziennie. Jest ok
Ćwiczenia: 3100 skakanki= niecałe 500 dziennie.

Postanowienia 02.10-08.10:
>utrzymać mniej niż 1000 kcal/dzień
>zrobić przynajmniej 7000 skakanki tygodniowo
>zrobić przynajmniej 2 głodówki 24-godzinne
>pić przynajmniej litr czerwonej herbaty dziennie (lub pół litra bardzo mocnej-mam nadzieję, że zmniejszy mi się żołądek)

Znacie jakieś potwierdzone historie o wspomaganiu odchudzania dzięki czerwonej herbacie (znanej również jako pu-erh)?

Co do mojego poprzedniego posta: nie martwię się kaloriami, właściwie mogłabym zjeść nawet i 1500 (mój preferowany zdrowy limit), byleby tylko czuć, że to co jem jest odpowiednie i odżywcze. A tak to... Czuję, że straciłam kontrolę i jadłam byle co. Na szczęście teraz jestem na głodówce, więc spokojnie piję czerwoną herbatkę.

Bardzo dziękuję Wam za wsparcie, jesteście kochani. Naprawdę, czuję się jakbym wróciła do rodziny.
  • awatar Nuteliaஐ: ludzie z pingera to tak jak by druga rodzina :)
  • awatar mniejkilo: Mocna puerh działa na mnie przeczyszczająco, ale jak wypije ją wieczorem to mam problem z zaśnięciem. Piję jak czuję, że zjadłam za dużo
  • awatar Ace: Czerwona herbata jest absolutnie cudowna. Piękne postanowienia, trzymam za Ciebie kciuki!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bilans:
+porcja arbuza (60)+ jabłko (50)
+trochę smoothie (50)
+1,5 garści rodzynek (150)+ 10 suszonych śliwek (190)
+5 kostek gorzkiej czekolady z malinami (270)
+kotlet pieczarkowy (200) ze szpinakiem (nl)+ wegańskie pesto (90)
+kilka marchewek (nl)+ gotowana brukselka (nl)
+trochę popcornu (150?)

1210

Mocno przesadziłam. Nawet nie było warto. Chyba muszę dłużej być na głodówce żeby doceniać jedzenie. A popcorn jest zwyczajnie niedobry i to się chyba nie zmieni.
Od 16 24-godzinna głodówka. Bardzo polecam taki system, czytałam o nim w książce Brada Pilona "eat.stop.eat" i moim zdaniem jest świetny.

Ugh, brzuch mnie boli po takiej ilości jedzenia. Czy to możliwe żeby po kilku głodówkach zmniejszył się żołądek?

Planowane ćwiczenia:
-przynajmniej 500 skakanki
-spacer
- ballet beautiful
  • awatar Nuteliaஐ: możliwe, że żołądek ci sie skurczył :)
  • awatar to the bones ♥: bilans ok i kalorycznie tez nieprzesadzaj ze niedobrze
  • awatar Ace: 1200 to nie tak dużo... Uważaj na siebie, trzymam kciuki za głodówkę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Śniadanie o 6:30: sok z wodą (60)+ brzoskwinia (60)
Lunch przed 9: jabłko (50)+ marchewki (nl)
Obiad o 13: zupa pomidorowa (100)
Kolacja o 16:30: jarmuż, szpinak, rukola (nl)+2 pomidory (nl)+3 małe buraczki (nl)+wodorosty nori(nl) z kotletem pieczarkowym (200 o.O)+smętna resztka kaszy (120)+ łyżka octu balsamicznego (10) + ogórek (nl)
Przekąska: marchewki (nl)+ papryka (nl)+trochę kukurydzy (nl)
600


Zastanawiałam się czy nie powinnam liczyć kcal z warzyw, ale dopóki mam małe bilanse nie ma to chyba sensu, motywuje mnie to do jedzenia jeszcze zdrowiej. Oszukuję w ten sposób własne systemy, które wymyśliła moja głowa. Głowa mówi: Twój bilans musi być jak najmniejszy, najlepiej mniej niż 500, lepiej 300, a najlepiej to w ogóle nic. Wszystko chciałabym na już. Ale wiem, że takie działania skończyłyby się napadem, przynajmniej kiedyś tak było, a nie zamierzam ryzykować. Poza tym nie chciałabym popadać w skrajności i liczyć każdego listka sałaty.

Jutro nareszcie mam wolne, ale trochę się tego obawiam, bo nie wiem jak dam radę.

Marzy mi się, żebym mogła zawrzeć układ z moim ciałem- ono od razu stanie się szczupłe i piękne, a ja w zamian mogę być na diecie o wiele dłużej, niż w rzeczywistości byłoby to potrzebne żeby osiągnąć docelową wagę. Bo wtedy miałabym pewność, że wszystko się uda. Nie wiem czy dobrze robię, ale wypieram wątpliwości. Czasami czuję się taka gruba, że nie wiem czy głodówka do końca roku spaliłaby to co wyrosło wokół mnie. Przecież TO nie jestem JA.Chciałabym móc wszystkim pokazać jaka jestem naprawdę.

Edit: weszłam na cron-o-meter i policzyłam kalorie razem z warzywami, wyszło mi 950, więc nie jest źle
 

 
Bilans:
Przed pracą: woda z marakują (nl)+ 5 suszonych śliwek (95)
Śniadanie o 8:30: winogrona (100)+ słupki marchewek (nl) + łyk kawy z mlekiem sojowym (5?)
Lunch o 13: zupa pomidorowa (100)+ sok "super kale" (160)
Picie: herbata z mlekiem sojowym (10)
Obiad o 17:30: sałatka z jarmużu, rukoli, buraczków, papryki(nl)+ dwa falafele (120)+ 3 płaskie łyżki ugotowanej kaszy (120)
710

Zupełnie bez sensu dodałam te kaszę do sałatki, ale miałam wcześniej ugotowaną i nie lubię wyrzucać. Generalnie dążę do tego, żeby nie jeść nic "bo się zmarnuje" ale to nie znaczy, że wyrzucę to co miałam wcześniej przygotowane. Po prostu więcej nie będę przygotowywać zapasu jedzenia.

Dzisiaj planuje wieczór filmowy, kocyk i ciepłą wodę z cytryną. Jeśli chodzi o ćwiczenia to będę robić "ballet beautiful "- ćwiczenia inspirowane baletem prowadzone przez profesjonalną tancerkę z Nowego Yorku. Polecam jeśli chcecie czegoś bardziej eleganckiego niż Chodakowska czy Mel B. I wbrew pozorom ćwiczenia ani nie są łatwe ani niedające efektów.
http://b3.pinger.pl/12a28b559615149dc6057719f58e175d/mary-page-917x1345.jpg
+300 skakanki jak nie zabiją mnie wcześniej sąsiedzi z dołu xd

  • awatar Ace: Jej, ślicznie! Bilans bardzo ładny, trzymaj się tam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Bilans:
Pierwszy posiłek o 15:30= mała porcja świeżego soku jabłko/marchewka/imbir (90)+ zupa pomidorowa (100)= 190
Obiad o 17:30= potrawka warzywna (120)z jarmużem (nl)+ falafel (60)+ wegańskie pesto (90)= 270
Przekąska= marchewki (nl) i różowe winogrona (ok. 50?)
+rzodkiewki (nl)
510

Uff, wróciłam z pracy dopiero o 17, padam na pyszczek. Byłam na zakupach, kupiłam samo zdrowie <3
Planowane ćwiczenia:
-500 skakanki

A pomijając odchudzanie, bardzo polecam Wam książkę "żona podróżnika w czasie", jest przecudna!
xx
trzymajcie się ciepło!
 

 
Nie wiem jak Was, ale mnie to motywuje nawet bardziej niż fitzdjęcia. Dobrej nocy!

+ nie mogłam przeżyć że zrobiłam mniej skakanki niż planowałam, wstałam z łóżka i dobiłam do 1000.
Xx
 

 
...dlatego nie zamierzam się nim opychać. O ile lepiej jest zjeść coś pysznego i odzywczego raz na jakiś czas niż trwać w tym nieustającym stanie bycia karmionym. Jedz 5 posiłków dziennie, małe porcje, proteiny, bla bla bla. Wcale aż tyle nie potrzebujemy.

Lubię kiedy na glodowce moje zmysły się wyostrzaja i wszystko pięknie pachnie. Wczoraj wachalam pomarańcze i jakiś mężczyzna mi się przyglądał bo nie wiedział dlaczego się szeroko uśmiecham.

Śniadanie o 9:30= +zielone smoothie(250?)+ banan(80)+ woda.
Lunch o 14= mały jogurt sojowy z bananem (180)+zupa pomidorowa(100)+marchewki (nl)
Obiad przed 16= potrawka warzywna (120) z połową łyżeczki oliwy z oliwek (20)+ pomidory(nl)+ jarmuż (nl)+ kilka winogron (30?)
Razem: 730
Xx
Update wieczorem, mam nadzieję że uda mi się zrobić przynajmniej 1000 skakanki

*dzisiaj od 16 głodówka*

Update:
-800 skakanki
-spacer
  • awatar Nuteliaஐ: @gość: współczuję twoim żyłom które się zwężają z tego tłuszczyku z boczku.. No i piękny bilans, smacznie i zdrowo *.*
  • awatar Gość: ty a ja zjadłam boczek taki super tłusty, smakuje jak miód, chyba z 1/2 kg. I od rana jak zjadłam to mi się nie chce jeszcze jeść. Tłuszczyk się bardzo powolutku rozkłada a te wszystkie warzywa i owoce przelatują przeze mnie w 1 godz. bo to gnije w organizmie i gówno z tego, trzeba żreć znowu. No i co wy idiotki?
  • awatar mniejkilo: Racja, jak je się dużo to później nie zwraca się uwagi na to co wkłada się do ust. Ja odkąd mam limit kcal to naprawdę potrafię skomponować fajne danie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pierwszy posiłek o 16:
+sałatka z natki pietruszki, pomidorów, dyni piżmowej z dwoma falafelami (120),do tego makaron z czerwonej soczewicy (170) i wegańskie pesto (190)= 480

*planuję jeszcze zjeść marchewki na kolację (nl)

Zapomniałam już jak cudownie można się poczuć, gdy ma się odrobinę kontroli. Nawet nie widziałam jak bardzo mi tego brakowało...

Edit:
marchewki zjedzone
+trochę potrawki warzywnej, podczas meal prepu

-300 skakanki
 

 
Wstałam o 5 żeby przyjechać do pracy, a okazuje się że jest dzisiaj kontrola czystości i nie będziemy otwarci aż do 8. No okej.
Przynajmniej mam czas dla siebie, mogę poczytać i odpoczywać.

Waga nie spada, mam wrażenie że nawet wzrosła, piłam hektolitry herbaty od wczoraj, może to jeszcze we mnie siedzi.

------

Nie jem od wczoraj od 16, mam zamiar zrobić całą dobę głodówki, czyli zjeść coś dzisiaj dopiero jak wrócę z pracy.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wracam na pingera po kilku latach. Ze smutkiem stwierdzam, że nie zostało tu zbyt wiele osób które znałam. Widzę jednak, że pojawiło się sporo nowych osób i mam nadzieję, że wspólnie będziemy się motywować.

Tematyką tego bloga jest dieta, jako że kiedyś bardzo pomogło mi zapisywanie bilansów- jest to o wiele bardziej motywujące, gdy można się z kimś podzielić i posłuchać rad (i komplementów )

Bez zwlekania- mój dzisiejszy bilans:
+homemade granola bez tłuszczu i cukru- dużo granoli (750) z mlekiem owsianym (także homemade bez cukru i tłuszczu) (20) i winogronami (50)= 820
+2 gotowane buraczki (80)+ trochę winogron (50)= 130
+sałatka z: jarmuż (nl)+ spiralizowana dynia piżmowa(nl)+czerwona papryka (nl)+ 3 falafele (180)+ łyżka pasty z zielonej soczewicy (60?)= 240
+4 morele suszone (120)
Razem: 1310

Ćwiczenia:
-godzinny spacer
-500 skakanki

Mam dzisiaj wolne mieszkanie więc pewnie zrobię więcej ćwiczeń i może potańczę?

xx
  • awatar Sakebi: Najpierw miałam Sakebi,potem tumultu i kilka innych.
  • awatar Nuteliaஐ: powodzenia ;)
  • awatar Sakebi: Nie za bardzo wiem co to bmr,te spalone kcal w ciągu dnia to bieganie,chodzenie i inne ćwiczenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›